czwartek, 26 marca 2026

Pewnego marcowego poranka...

 ...a może jednak majowego? W każdym razie, u mnie teraz jest marzec, niezależnie od tego, co na ten temat mają do powiedzenia mieszkańcy Deerwood. I chociaż nie pada deszcz, to pogoda nie jest za ładna. Siedzę sobie przy biurku, patrzę na półkę poświęconą Lucy Maud Montgomery i myślę, że nieee, ja absolutnie nie mam problemu. Ja mam po prostu niezagospodarowaną lukę badawczą.

W postaci 27 egzemplarzy tej samej książki.
I paru innych fizycznych fantów, np. programów teatralnych, audiobooka na płycie CD czy ostatecznie wydruku mojego własnego licencjatu, traktującego o pierwszym tłumaczeniu Błękitnego Zamku.
I tak to chomikuję i zbieram i zapisuję tylko poniektóre wnioski z tego zamkowego szaleństwa w różnych miejscach internetu i chyba chciałabym temu nadać w końcu jakąś strukturę. Taką przestrzenią był i nadal jest mój tumblr (https://www.tumblr.com/blekitnyzamek), który jednak ma swoje ograniczenia techniczne. I jest mimo wszystko medium społecznościowym, więc i ton wypowiedzi kształtuję tam jako mniej niż bardziej zobowiązujący. A czasem chciałabym napisać coś w sposób trochę bardziej rzeczowy i specyficzny (no i po polsku, a nie angielsku), co by się tam po prostu zgubiło.
Także zapraszam do mojego błękitnego archiwum :) Chciałabym pokryć jak najwięcej informacji na temat losów Błękitnego Zamku w Polsce. Skatalogować różne wydania, śledzić recepcję, analizować adaptacje. Pomysłów trochę jest. Chęci również.
I parę notek siedzi już w wersjach roboczych, w różnym stadium dopracowania. Czasem jako przypominajka, aby do czegoś wrócić, a czasem tylko czekając na wciśnięcie przycisku publikuj
Jednak aby je udostępnić, najpierw trzeba wrzucić jakiś pierwszy post, tłumaczący może nie tyle się, ale to, co tutaj w ogóle będzie mogło się dziać. Także... Opublikuj 💙

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz