Po napisaniu licencjatu o pierwszym tłumaczeniu Błękitnego Zamku myślałam, że w samej warstwie językowej tegoż nie znajdę już zbyt wiele elektryzujących kwestii. Najwyraźniej jednak niczego nie można być pewnym, jeśli chodzi o tę książkę.
Jakiś czas temu udało mi się swoją kolekcję poszerzyć o przedwojenne wydanie Błękitnego Zamku z Księgarni Literackiej. Zaczęłam go kartkować, sprawdzać stan bloku, jedna strona wypadła – zdarza się, jak na tak wiekowy tom, byłam na to mentalnie przygotowana. Także kartkę podnoszę, sprawdzam, którą stroną należy ją włożyć, aby poprawnie leżała, no i czytam kątem oka. I po chwili się zatrzymuję i czytam ponownie:
Koty, co? Kiśś, Kiśś! Widzi pani – garną się do mnie. Edek też zawsze lubił koty. To jedyna cecha, którą wziął po mnie. Wszystko inne odziedziczył po matce. (KL 1939, s. 227)
I nagle przed oczami migają mi fragmenty całego akapitu, który poświęciłam w licencjacie temu, że o ile w wersji angielskiej Montgomery wprowadza rozróżnienie Barney a Bernie (w opozycji wszystkich mówiących o nim a kiedy Redfern wspomina Valancy o swoim synu) to Karol B. z tego rezygnuje i zamiast tego robi zróżnicowanie Eddy a Edward (i wszyscy bohaterowie przez pierwsze pół książki, nawet Valancy, nazywają go niedbale Eddym a dopiero po uratowaniu protagonistki podczas dyskoteki staje się on rycersko brzmiącym Edwardem). A tutaj nagle pojawia się jednak ekwiwalent Bernie – Edek właśnie.
Pracowałam na ebooku edycji od wydawnictwa Świat Książki. No ale tam Edka nie było, ino Edward. Przetrząsnęłam więc inne posiadane przeze mnie egzemplarze tłumaczenia Karola B. i co mi wyszło:
Pierwszym wydaniem, które wprowadziło tą zmianę, było, czego można było się spodziewać, wznowienie z 1985 od Naszej Księgarni.
Ładne koty. Kici, kici! Widzi pani – garną się do mnie. Edward zawsze lubił koty. To jedyna cecha, którą wziął po mnie. Wszystko inne odziedziczył po matce. (NK 1985, s. 132)
I tak też ten fragment powielany jest w prawie wszystkich następnych wydaniach, niezależnie już czy od Naszej Księgarni czy nie. Z dwoma wyjątkami. Jednym z nich będzie Cypniew z 1998 roku, w opracowaniu Bożenny Cyperling. Drugim wydanie od Hachette z 2022. Tam zarówno Edek jak i kiśś zostaje. W Hachette tłumacz nawet został odnotowany jako Karol Bobrzynowski, także pewnie wzorem było wydanie Kubickiego z 1939.
Z mojej perspektywy jest to zmiana znacząca. To, że Redfern zwraca się do Barneya/Edwarda w specyficzny, odrobinę infantylny sposób, buduje w jakiś sposób tą relację. Trzeba też wziąć pod uwagę, że ma na nią przeznaczonej zbyt dużo przestrzeni, także każdy szczegół się liczy. Więc nagle wypłaszczanie jej jest dla mnie bezzasadne.
Pootwierałam egzemplarz z 1939 na losowych stronach i co jeszcze udało mi się wyłapać? A więc fragment, który zwrócił moją uwagę, wygląda w oryginale tak:
“She said”—Cousin Stickles’ voice was little more than a whisper—“she said—‘Oh, darn!’” (Project Gutenberg)
A u Karola B. wolna amerykanka:
– Powiedziała – głos cioci Tekli zniżył się do ledwie dosłyszalnego szeptu – powiedziała: "u l t r a m a r y n a". (KL 1939, s. 96)
– Powiedziała – głos cioci Tekli zniżył się do ledwie dosłyszalnego szeptu – powiedziała: "figa z makiem". (NK 1985, s. 56)
– Powiedziała – głos cioci Tekli zniżył się do ledwie dosłyszalnego szeptu – powiedziała: "G u z i k mnie to obchodzi". (RYTM 1999, s. 73)
Także do wyboru do koloru. W każdym przypadku zaznaczyłam najwcześniejsze pojawienie się danego wariantu, ale w sumie, przez polski rynek wydawniczy przewinęło się pięć ultramaryn, pięć fig i trzy guziki.
Na pewno jeszcze do bardziej pogłębionej analizy tych różnic wrócę, ale na razie ciekawi mnie jeszcze jeden szczegół: gdzie redakcja była na tyle dokładna, że wyłapała poprawną formę nagłówka listu od Doktora Trenta? Ponieważ Karol B. zamienił Dear Miss Sterling na Szanowna Panno Stirling i w ten sposób popsuł całą pomyłkę będącą kołem zamachowym fabuły. Czytelnik, na równi z Valancy, ma zostać wkręcony i nie zauważyć pomyłki aż do finału. A czytając to tłumaczenie – zauważyć jej nie może, bo jej nie ma.
No chyba, że sięgnie po jedno z trzech wydań poprawiających tłumacza: RYTM (1999 lub 2021) albo Miasto Książki (2022). Tam błąd został wychwycony i poprawiony.
Także na podstawie wyników tego krótkiego rekonesansu, chyba można podzielić wydania przekładu Karola B. na trzy kategorie:
- te, trzymające się jak najbliżej rozwiązań zaproponowanych przez Karola B. (Edek + ultramaryna + Sterling) (Kubicki 1939, 1947; Księgarnia Literacka 1939; Cypniew 1998; Hachette 2022)
- te, ingerujące w tekst i poprawiające tłumacza (Edward + guzik + Stirling) (RYTM 1999, 2021; Miasto Książki 2022)
- te, uwspółcześniające tłumaczenie, ale nie korygujące występujących w nim błędów logicznych (Nasza Księgarnia 1985, 1994; Świat Książki 1994, 2022; Burda Media Polska 2024).



















