środa, 15 lipca 2026

"Błękitny Zamek" usuwany z bibliotek

Obecność książek Maud w Wykazie książek podlegających niezwłocznemu wycofaniu po raz pierwszy zauważyła Agnieszka Maruszewska, pisała o tym we wpisie Powieści Maud na indeksie :)

⋆⁺₊⋆ ━━━━⊱༒︎ • ༒︎⊰━━━━ ⋆⁺₊⋆

Po drugiej wojnie światowej Błękitny Zamek niezwykle szybko wraca na półki księgarskie. Już w 1947 roku Józef Kubicki wznawia tytuł i na podstawie reklam w prasie można zakładać, że był on w ciągłej sprzedaży przynajmniej do roku 1949. Niestety, wraz z początkiem 1950 roku, dochodzi do upaństwowienia obiegu książki i wydawnictwo J. Kubickiego przekształca się w (działający do dziś dzień) antykwariat.

⋆⁺₊⋆ ━━━━⊱༒︎ • ༒︎⊰━━━━ ⋆⁺₊⋆

To jednak nie utrata wydawcy jest jedynym powodem, dlaczego na następne wznowienie czytelnicy będą musieli czekać aż do 1985, kiedy to Nasza Księgarnia postanowi ponownie wydać ten tytuł. W 1951 roku Błękitny Zamek, razem z Dziewczęciem z sadu oraz Emilką na falach życia, trafia do Wykazu książek podlegających niezwłocznemu wycofaniu, sporządzonego przez Centralny Zarząd Bibliotek przy Ministerstwie Kultury i Sztuki. Jest on jedną z 562 pozycji mieszczących się w trzecim wykazie listy, poświęconym literaturze dziecięcej i młodzieżowej.

[Cenzura PRL. Wykaz książek podlegających niezwłocznemu wycofaniu. 1 X 1951 r., red. Zbigniew Żmigrodzki, Nortom, Wrocław 2002, s. 58]
[Cenzura PRL. Wykaz książek podlegających niezwłocznemu wycofaniu. 1 X 1951 r., red. Zbigniew Żmigrodzki, Nortom, Wrocław 2002, s. 70]
⋆⁺₊⋆ ━━━━⊱༒︎ • ༒︎⊰━━━━ ⋆⁺₊⋆

W wyniku czego Błękitny Zamek można znaleźć np. na liście książek wycofanych z bibliotek wrocławskich szkół podstawowych w latach 1949–1955:


[Beata Łaszewska-Radwańska, Jak to się zaczęło, czyli początki bibliotek szkół podstawowych we Wrocławiu w latach 1945–1955, "Biuletyn EBIB" 2013, nr 7 (143), s. 3-4, https://www.sbc.org.pl/dlibra/publication/679286/edition/639210?search=cmVzdWx0cz9hY3Rpb249QWR2YW5jZWRTZWFyY2hBY3Rpb24mdHlwZT0tMyZxZjE9YXZhaWxhYmlsaXR5OkF2YWlsYWJsZSZ2YWwxPUFORDpjb250OiUyMmIlQzUlODIlQzQlOTlraXRueSt6YW1layUyMiZpcHA9MjU]

⋆⁺₊⋆ ━━━━⊱༒︎ • ༒︎⊰━━━━ ⋆⁺₊⋆

Realnie jednak książki Maud mogły być usuwane z bibliotek już wcześniej. Krystyna Heska-Kwaśniewicz w swoim artykule dotyczącym czystek w bibliotekach z województwa katowickiego w latach 1949-1953 pisze:
I tak już w roku 1949 usuwano książki K. Makuszyńskiego Uśmiech Lwowa, H. Zakrzewskiej Dzieci Lwowa i Białe róże A. Domańskiej, Z. Kossak (wszystkie) [...] Z autorów obcych wycofywano wszystkie utwory L. M. Montgomery, przede wszystkim Anię z Zielonego Wzgórza, Grimmów Śnieżkę, H. Ch. Andersena Księżniczkę na ziarnku grochu. [1]

⋆⁺₊⋆ ━━━━⊱༒︎ • ༒︎⊰━━━━ ⋆⁺₊⋆

Czemu więc akurat te pozycje trafiły do Wykazu...? Heska-Kwaśniewska charakteryzuje wycofywane książki w ten sposób:

Najogólniej wycofane książki dla dzieci i młodzieży można podzielić na cztery grupy: wszelkie podręczniki szkolne, lektury mające jakikolwiek związek z harcerstwem, wszystkie książki o treści religijnej, niektórzy autorzy podlegający ze względów ideologicznych całkowitej konfiskacie, wszystko, co wiązało się z Legionami i Piłsudskim. [2]

Podobne kategorie zostały wyszczególnione w katalogu wystawy Stalinowski bibliocyd. Wielka czystka ideologiczna w bibliotekach polskich (1951-1953), na której prezentowano Wykaz...:

Ostatni dział, w którym umieszczono 562 tytuły książek dla dzieci, najdobitniej świadczy o dalekosiężnych celach wychowawczych, którym cenzura komunistyczna podporządkowała repertuar czytelniczy w tym okresie. Zakazane zostały książki dla dzieci pisane w duchu patriotycznym lub religijnym, większość publikacji o harcerstwie, ale również liczne bajki i baśnie, gdyż miałyby one zachęcać do bujania w obłokach zamiast służyć wychowywaniu dzieci w duchu marksistowsko-leninowskim. [3]

Powodem usuwania powieści mógł być też charakter polskiego wydawcy: 

Opatrzono go [Wykaz...] informacją, że przy usuwaniu książek należy zwracać uwagę na „miejsce, rok i firmę wydawniczą, gdyż w niektórych wypadkach zostaną usunięte pewne tytuły ze względu na niewłaściwe wydanie”. Oczywiście, chodziło o publikacje z okresu międzywojennego, oraz te, które ukazały się nakładem prywatnych wydawców (Arcta, Dzieła, Księgarni Popularnej, Domu Katolickiego, Domu Książki Polskiej, Księgarni Kroniki Rodzinnej i innych). Na mocy zarządzenia z roku 1951 likwidowano wydawnictwa z serii „Biblioteczka Książek Błękitnych”, „Biblioteczka Książek Różowych”. [4]

⋆⁺₊⋆ ━━━━⊱༒︎ • ༒︎⊰━━━━ ⋆⁺₊⋆

Wszystkie trzy zakazane książki Montgomery opisują losy już dorosłych dziewczyn/kobiet. Cała twórczość Maud stereotypowo wrzucana jest w ramy literatury dziecięcej i dziewczęcej, ale tutaj ta druga kategoria może być o wiele wyraźniej odczytana. A po wojnie właśnie literaturę dziewczęcą starano się wykorzenić, także może i to odegrało swoją rolę w wycofywaniu Błękitnego Zamku? Pytanie wtedy może budzić to, czemu seria o Ani nie podzieliła losów pozostałych powieści. Być może swoją niesłabnącą popularnością zapewniła sobie tak mocną pozycję w sercach czytelników (i portfelach wydawców), że nie sposób było czekać nie wiadomo ile na kolejne reedycje (po 1947 następne wznowienie pierwszego tomu wyszło już w 1956 roku, nakładem Naszej Księgarni [5]).

Dla kontekstu, przywołuję fragment dotyczący statusu literatury dziewczęcej po wojnie:

Faktem jest, że w latach 1945—1948 polskie dziewczęta zaczytywały się jeszcze Anią z Zielonego Wzgórza, utworami Kornela Makuszyńskiego, Zofii Żurakowskiej, Haliny Górskiej oraz innymi wznowieniami. Jednak już w latach 1948—1953, jak podaje Słońska, książki dla dziewcząt wycofano z planów wydawniczych. Badaczka uzasadniła, iż był to ciekawy, choć niezamierzony eksperyment. Nie mógł się powieść, bo założenie o braku konsekwencji wycofania tych powieści z obiegu czytelniczego było fałszywe i negowało potrzeby psychiki zarówno dziewcząt, jak i chłopców. Refleksje Słońskiej o potrzebie adresu czytelniczego dla dziewcząt są interesujące:

Dziewczynki będą czytać książki dla dorosłych, książki złe i dobre, książki o różnej wartości. Sięgałyby po nie rzadziej, gdyby miały ciekawe współczesne powieści dla dziewcząt. Książki takie są potrzebne — i to różnorodne, zarówno co do tematyki, jak i jej ujęcia, i poziomu trudności. Jest pożądane, aby istniało trochę pozycji łatwych, wypoczynkowych, wesołych, jako wytchnienie po trudniejszej lekturze. Może to będzie brzmiało jak herezja, lecz potrzebna jest Buyno‑Arctowa, która umiałaby w sposób wprawdzie prymitywny, lecz silny, oddziaływać na dzieci, fascynować je ciekawą akcją, wzruszać perypetiami bohaterów i na zasadzie kontrastów czarno‑białych, ukazywać piękno dobroci, uczciwości i innych pozytywnych cech charakteru.

Pisząc o tym okresie dziejów powieści dla dziewcząt, Kuliczkowska dowodziła, że w latach 1950—1955, a właściwie aż do roku 1957, wszelkie dyskusje na ten temat straciły sens, ponieważ repertuar wydawniczy skutecznie kontrolowano. Cenzura działała — jedyną bohaterką mile widzianą w młodzieżowej przestrzeni literackiej była Hela traktorzystka. [6]

Oraz część jeszcze jednego opracowania:

„Zasadnicza kampania" toczyła się także wokół kontrowersyjnego zawsze typu powieści dla dziewcząt, nie wolnego od egzaltacji, sentymentalizmu czy egocentryzmu. Spiętrzanie wznowień popularnych w okresie międzywojennym książek „dziewczęcych" w latach 1945-1948, takich jak Ania z Zielonego Wzgórza, powieści Marii Buyno-Arctowej, Kornela Makuszyńskiego, Haliny Auderskiej. T. Meade’a, Nory Szczepańskiej, Marii Kann, ks. Pasławskiego, oraz wydanie nowych pozycji Szczepańskiej (Hania Mulatka) czy Marii Kruger (Szkoła narzeczonych), było przyczyną ostrych ataków na typ „powieści dziewczęcej". Kuliczkowska wprost pisała:

Teraz, po drugiej wojnie światowej, gdy dzisiejsze dorastające panienki może utraciły najbliższych, może same już walczyły o byt, a w najlepszym razie z notatkami w bucie biegały po tajnych kompletach - jakąż to przeznacza się dla nich lekturę? Mieszkanki szkoły gospodarczej w Jagodnem są materiałem na wystrojone snobki, a w najlepszym razie na ograniczone żony o ptasim móżdżku. Dzisiaj, gdy przeprowadzamy rewizję w tylu dziedzinach życia, warto by się zastanowić nad celowością mnożenia nadal przypieczętowanych długowiecznymi nawykami „powieści dla dorastających panienek", egzaltowanych i oderwanych od życia. Okres uczuciowego rozkołysania należy wykorzystać w celu rozbudzenia uczuć społecznych, rozdmuchania szlachetnych, bezinteresownych porywów wykraczających poza czulostkowe marzenia.

Podobnie Wortman w drukowanym w „Odrodzeniu" w r. 1949 artykule O fałszowaniu rzeczywistości w książkach dla dzieci, pisząc o fałszywym romantyzmie niezwykłych sytuacji w książkach dla dziewcząt, „porywania nocą na bal, tańców przy księżycu na luksusowych statkach”, podkreślała, że nie można tutaj mówić o elemencie baśniowym, w baśniach bowiem nie ma mowy o apoteozie egocentryzmu, pogoni wyłącznie za osobistym szczęściem, wyeksponowane są silne momenty altruistyczne. „Książki te - konkludowała - nie tylko fałszują rzeczywistość, ale zniekształcają także i tendencje baśni, dając opaczny obraz życia, którego celem ma być zdobycie bogactwa i miłości". Równie ostro wypowiadała się na temat wznowień książek dla dziewcząt Maria Gutry:

„Zło" książek dla „dorastających panienek" - podkreślała - leży nie w ich przeznaczeniu, ale w ubóstwie problemów, prostocie, płyciźnie i zakłamaniu. Książki te bowiem mówią w obłudny sposób o miłości, wnoszą opar erotyzmu, uczą kokieterii, dają miraże łatwego życia, które ogranicza się do wizyt, przyjęć, wycieczek i pikników. Książki te mają rodowód nie w Ani z Zielonego Wzgórza, ale są kontynuacją egzaltowanych, zamaskowanych romansów Czarskiej, której bohaterami były dziewczęta z internatu dla dobrze urodzonych szlachcianek. Nie ma w książkach dla dziewcząt miejsca na obowiązki i trudności, jakie nasuwa wspólne życie i nie ma troski o wychowanie nowego pokolenia. [7]

⋆⁺₊⋆ ━━━━⊱༒︎ • ༒︎⊰━━━━ ⋆⁺₊⋆

[1] Krystyna Heska-Kwaśniewicz, Przed czym chciano ochronić młodego czytelnika w PRL-u, czyli o czystkach w bibliotekach szkolnych lat 1949—1953, [w:] Młody czytelnik w świecie książki, biblioteki i informacji, red. Krystyna Heska-Kwaśniewicz, Irena Socha, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 1996, s. 76, https://sbc.org.pl/Content/72415/mlody_czytelnik_w_swiecie_ksiazki.pdf.

[2] Tamże.

[3] Andrzej Dróżdż, Stalinowski bibliocyd. Wielka czystka ideologiczna w bibliotekach polskich (1951-1953) [katalog wystawy], Biblioteka Jagiellońska, Kraków 2017, s. 6, https://jbc.bj.uj.edu.pl/Content/372888/Stalinowski_bibliocyd_katalog.pdf.

[4] Barbara Pytlos, Małgorzata Gwadera, Przemiany powieści historycznej dla młodzieży w latach 1945—1980, [w:] Literatura dla dzieci młodzieży. Tom 4, red. Krystyna Heska-Kwaśniewicz, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 2014, s. 102, https://rebus.us.edu.pl/bitstream/20.500.12128/2817/1/Pytlos_Przemiany_powiesci_historycznej_dla_mlodziezy.pdf.

[5] Fragment książki: Marta Nadolna‑Tłuczykont, Powrót książek „zakazanych” do współczesnych odbiorców (wybrane zagadnienia), Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 2013, s. 44-45, https://sbc.org.pl/Content/368547/PDF/powrot_ksiazek_zakazanych.pdf.

Po październiku 1956 cenzura nieco zelżała. Pojawiły się nazwiska wcześniej nieobecne (Kazimierza Gołby, Aleksandra Kamińskiego). Powróciła tematyka harcerska, podejrzana i zwalczana, a akceptowana tylko w wersji Ogniwa Janiny Broniewskiej. Nadto zrodziła się idea powstania „Biblioteki Szarej Lilijki” w Wydawnictwie „Śląsk”. W latach 1956–1957 wznowiono Wieżę spadochronową Gołby i Kamienie na szaniec Kamińskiego jako dwie pierwsze książki w tej właśnie serii. W 1956 roku nakładem „Naszej Księgarni” powróciły też dwa pierwsze tomy Ani z Zielonego Wzgórza Lucy Maud Montgomery w nakładzie 160 tys. egzemplarzy. Pomimo tego, jak pisała w 1956 roku Anna Spandowska w artykule Triumfalny powrót „Ani”, „zdobyć ją można było z największą trudnością spod lady”. 

Zob. Anna Spandowska, Triumfalny powrót „Ani”, „Praca Świetlicowa” 1956, r. 6, nr 12, s. 122.

[6] Barbara Pytlos, Powieść dla dziewcząt w latach 1945—1968 Co powinny czytać dziewczęta?, [w:]  Literatura dla dzieci i młodzieży (1945—1989). Tom 3, red. Krystyna Heska‑Kwaśniewicz, Katarzyna Tałuć, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 2013, s. 112-113, https://sbc.org.pl/Content/395905/literatura_dla_dzieci_i_mlodziezy_tom_3.pdf.

[7] Maria Ostasz, Oblicze powojennej krytyki literatury dla dzieci i młodzieży 1945-1956, Wydawnictwo Naukowe WSP, Kraków 1999, s. 39-40, https://rep.up.krakow.pl/xmlui/bitstream/handle/11716/1805/PM260--Oblicza-powojennej-krytyki-literatury--Ostasz.pdf?sequence=1&isAllowed=y.

niedziela, 12 lipca 2026

Okładki – Egmont (2013)

Tytuł: Błękitny Zamek

Autor: Lucy Maud Montgomery

Czas wydania: 11 września 2013

Tłumacz: "Przekład Joanna Kazimierczyk [1]"

Wydawca: Wydawnictwo Egmont Polska (Warszawa)

Strony: nieodnotowano [280 w wersji papierowej]

Formaty: EPUB (0,71 MB), MOBI (1,88 MB)

Okładka: "Projekt graficzny serii i okładki: Agnieszka Kucharz-Gulis [2]; Zdjęcia na okładce: © Shutterstock [3]"

Inne:

– ISBN: 9788328100053

– część serii Romantyczna

– cena: 14,99 zł

– "wydanie drugie" [4]

– jest to wydanie bliźniacze do wersji papierowej Egmont 2013

⋆⁺₊⋆ ━━━━⊱༒︎ • ༒︎⊰━━━━ ⋆⁺₊⋆

Pierwsze strony:

[screeny na podstawie darmowego fragmentu w formacie EPUB]

⋆⁺₊⋆ ━━━━⊱༒︎ • ༒︎⊰━━━━ ⋆⁺₊⋆

Darmowy fragment: https://publio.pl/blekitny-zamek-lucy-maud-montgomery,p97913.html. Obejmuje on połowę pierwszego rozdziału.

Pełna wersja obecnie jest produktem wycofanym, niedostępnym do kupna na platformach sprzedażowych (zob. Publio).

⋆⁺₊⋆ ━━━━⊱༒︎ • ༒︎⊰━━━━ ⋆⁺₊⋆

Blurb: Klasyka literatury kobiecej w nowym, wiernym oryginałowi tłumaczeniu. Powieść dla wszystkich, którzy chcieliby odkryć mniej znane pisarskie oblicze autorki „Ani z Zielonego Wzgórza”.
Valancy Stirling ma trudne życie. W wieku dwudziestu dziewięciu lat ciągle mieszka z matką i ciotką, które traktują ją jak dziecko. Reszta krewnych dokucza jej z powodu staropanieństwa. Przed szarą rzeczywistością dziewczyna ucieka w świat fantazji – tam, w Błękitnym Zamku, adorują ją najprzystojniejsi rycerze.
Kiedy pewnego dnia Valancy dowiaduje się, że jest śmiertelnie chora, postanawia zwalczyć nieśmiałość i najlepiej jak potrafi przeżyć chwile, jakie jej jeszcze pozostały. Czy uda jej się usamodzielnić? Czy przeżyje szaloną przygodę rodem z powieści jej ulubionego autora? I czy odnajdzie miłość?
„Błękitny Zamek” to niezwykła powieść o sile charakteru, którą każdy może w sobie odkryć. Po raz pierwszy ukazała się w 1926 roku, ale pełnego polskiego wydania doczekała dopiero blisko siedemdziesiąt lat później.
W wydawnictwie Egmont ukazuje się tłumaczenie całej powieści [5], wierne oryginałowi.

⋆⁺₊⋆ ━━━━⊱༒︎ • ༒︎⊰━━━━ ⋆⁺₊⋆

Nie trafiłam na wcześniejsze ebooki, także jest to pierwsze wydanie Błękitnego Zamku w formie elektronicznej. Jest to również pierwsze wydanie Błękitnego Zamku z którym ja sama miałam do czynienia :)

⋆⁺₊⋆ ━━━━⊱༒︎ • ༒︎⊰━━━━ ⋆⁺₊⋆

[1] Joanna Kazimierczyk to pseudonim wykorzystywany podczas tłumaczenia literatury pięknej przez profesor dr hab. Janinę Sałajczykową. Zob. Liliana Kalita, Profesor Janina Sałajczykowa (1933–2017), „Slavia Orientalis” LXVII, 2018, nr 4, s. 743-745, https://journals.pan.pl/Content/109998/PDF/Sl.Orient.%204-18%2015-L.Kalita.pdf

[2] Agnieszka Kucharz-Gulis projektuje okładki książkowe, jest również malarką*.

[3] Oryginał użytego zdjęcia:

[SvetlanaFedoseyeva, Beautiful woman with fashion hairstyle, 16 stycznia 2013, ID materiału: 124808473, https://www.shutterstock.com/pl/image-photo/beautiful-woman-fashion-hairstyle-124808473?trackingId=60f00bab-ca4f-46cb-a6ff-1633f582bbf0&listId=searchResults]

[4] Adnotacja "wydanie drugie" prawdopodobnie odnosi się do tego, że jest to drugie wydanie przekładu Kazimierczyk (po 1993) a nie dodruk/wznowienie tej konkretnej edycji od Egmontu. Możliwe też, że istniała jakaś poprzednia edycja ebooka a to jest jego zredagowane, poprawione wydanie, ale żadnych danych na poparcie tej teorii również nie mam; nie natrafiłam na żaden plik opatrzony dopiskiem "wydanie pierwsze".

[5] O ile tłumaczenie Kazimierczyk jest na pewno pełniejsze niż to od Karola B., to nadal są w nim obecne skróty.

czwartek, 9 lipca 2026

Okładki – Marginesy (2025)

Tytuł: Błękitny Zamek / BŁĘKITNY ZAMEK

Autor: Lucy Maud Montgomery

Czas wydania: 20 sierpnia 2025

Tłumacz: "przełożyła Kaja Makowska" [1]

Wydawca: Wydawnictwo Marginesy (Warszawa)

Druk: Abedik S.A. (Żerniki)

Strony: 277 [3]

Oprawa: twarda, powlekana płótnem, z wstążką

Okładka: "Projekt okładki i stron tytułowych: Anna Pol" [2]

Inne: 

– ISBN: 9788368367799

– cena okładkowa: 59,90 zł

– patronat medialny: booklips.pl

– jest to wydanie bliźniacze do wersji ebookowej (zob. Marginesy 2025)

⋆⁺₊⋆ ━━━━⊱༒︎ • ༒︎⊰━━━━ ⋆⁺₊⋆

Rozkładówka:

Pierwsze strony:

Tylne strony:

[wszystkie powyższe skany zrobione i wyczyszczone przeze mnie]

⋆⁺₊⋆ ━━━━⊱༒︎ • ༒︎⊰━━━━ ⋆⁺₊⋆

Darmowy fragment: https://marginesy.com.pl/sklep/produkt/134758/blekitny-zamek. Obejmuje on pierwszy rozdział.

⋆⁺₊⋆ ━━━━⊱༒︎ • ༒︎⊰━━━━ ⋆⁺₊⋆

Blurb: Klasyka literatury napisana przez autorkę bestsellerowej serii o Anne Shirley.
Nieśmiała Valancy Stirling uważa się za starą pannę bez perspektyw. Ma dwadzieścia dziewięć lat i żyje w dusznej atmosferze konserwatywnej, prowincjonalnej rodziny. Jej dni są szare, pozbawione uciech i podporządkowane surowym regułom.
Powracający ból w klatce piersiowej sprawia, że Valancy decyduje się na wizytę u lekarza. Diagnoza jest szokująca: to poważna choroba serca i dziewczynie zostało kilka miesięcy, może rok życia. Wstrząśnięta tą wiadomością, decyduje się w końcu robić to, na co ma ochotę, bez strachu, co pomyślą inni. Nie tylko zaczyna odpowiadać ciętymi ripostami na złośliwe docinki wujów i ciotek, lecz także porzuca dotychczasowe życie. Zamieszkuje z umierającą przyjaciółką oraz zaprzyjaźnia się z tajemniczym i nieakceptowanym przez lokalną społeczność mężczyzną, Barneyem Snaithem. U jego boku odnajduje prawdziwe szczęście – radość, swobodę i szczere uczucie. Czas jednak pędzi nieubłaganie, a Barney ukrywa przed Valancy zaskakującą tajemnicę…
Błękitny Zamek to historia o samopoznaniu, wolności, miłości i odwadze, by żyć na własnych zasadach.
⋆⁺₊⋆ ━━━━⊱༒︎ • ༒︎⊰━━━━ ⋆⁺₊⋆

Lewa wyklejka: Lucy Maud Montgomery (1874–1942) – kanadyjska pisarka, która zasłynęła dzięki cyklowi powieści o przygodach rudowłosej Anne. Dzieciństwo spędziła w rybackiej wiosce Cavendish na Wyspie Księcia Edwarda. Jej matka zmarła, gdy Montgomery miała niecałe dwa lata. Wychowywali ją dziadkowie, którzy byli zwolennikami surowych zasad i nie okazywali jej zbyt wiele troski, dlatego najchętniej spędzała czas z ciotką Annie. Ukończyła w ciągu roku dwuletni kurs nauczycielski w Prince of Wales College w Charlottetown, po czym przez pewien czas pracowała jako nauczycielka i korektorka w gazecie. Wyszła za mąż za pastora Ewana Macdonalda, mieli trzech synów (średni zmarł zaraz po urodzeniu). Do wielbicieli jej słynnego cyklu o Anne Shirley zaliczają się między innymi Mark Twain, Alice Munro i Margaret Atwood.

Prawa wyklejka: Kaja Makowska – tłumaczka, wykładowczyni, recenzentka. W internecie dzieli się ciekawostkami z życia tłumaczki oraz miłością do książek. Za tłumaczenie powieści Tajemne Bractwo Pana Benedykta Trentona Lee Stewarta została nagrodzona w Plebiscycie Lokomotywa w kategorii Przekład.

⋆⁺₊⋆ ━━━━⊱༒︎ • ༒︎⊰━━━━ ⋆⁺₊⋆

[1] Kaja Makowska. Biogram: Jestem tłumaczką języka angielskiego, zajmuję się tłumaczeniem literatury dziecięcej, młodzieżowej i obyczajowej. Prowadzę profil instagramowy, na którym dzielę się ciekawostkami z branży oraz miłością do książek. Moje tłumaczenie książki Tajemne Bractwo Pana Benedykta Trentona Lee Stewarta zwyciężyło w kategorii Przekład Plebiscytu Lokomotywa.* Zob. jej profil na Instagramie.

[2] Anna Pol  –  wymyśliła koncepcję graficzną Marginesów. Tworzy okładki, ilustracje, projekty graficzne i typograficzne prawie wszystkich książek wydawnictwa. Ukończyła Akademię Sztuk Pięknych w Poznaniu, gdzie mieszka i pracuje. Od lat projektuje okładki dla wielu polskich wydawców, jest autorką ilustracji do książek, obrazów, kolaży*.

poniedziałek, 6 lipca 2026

Okładki – Miasto Książek (2021)

Tytuł: Błękitny zamek

Autor: Lucy Maud Montgomery

Czas wydania: lipiec 2021

Tłumacz: nieodnotowano [Karol B.]

Wydawca: Wydawnictwo Miasto Książek (Wrocław)

Strony: 229 w wersji papierowej

Formaty: EPUB (914.91 KB), MOBI (2.35 MB)

Okładka: "Projekt graficzny okładki: MK Studio" [1]

Inne: 

– ISBN: 9788379541263 (EPUB) / 9788379541270 (MOBI) (wyd. 1); 9788379542154 (EPUB) / 9788379542161 (MOBI) (wyd. 2)

– wyd. 1.: lipiec 2021; wyd. 2. poprawione: 6 maja 2022

– cena: 24,90 zł

⋆⁺₊⋆ ━━━━⊱༒︎ • ༒︎⊰━━━━ ⋆⁺₊⋆

Pierwsze strony:

[screeny na podstawie darmowego fragmentu w formacie EPUB]
⋆⁺₊⋆ ━━━━⊱༒︎ • ༒︎⊰━━━━ ⋆⁺₊⋆

Darmowy fragment ebooka: https://miastoksiazek.pl/ebook/blekitny-zamek/. Obejmuje on pięć pierwszych rozdziałów.

⋆⁺₊⋆ ━━━━⊱༒︎ • ༒︎⊰━━━━ ⋆⁺₊⋆

Blurp: 29-letnia Joanna mieszka z despotyczną matką i ciotką w starym domu w Deerwood, w Kanadzie. Wyśmiewana przez rodzinę z powodu staropanieństwa i nieśmiałości, Joanna znajduje ukojenie w snuciu marzeń o Błękitnym Zamku, gdzie jest adorowana przez najprzystojniejszych rycerzy i nie musi słuchać przezwisk o „starej pannie”.

Gdy pewnego dnia dowiaduje się, że cierpi na nieuleczalną chorobę, zdaje sobie sprawę, że nie ma nic do stracenia i zaczyna żyć własnym życiem, nie przejmując się opinią rodziny i społeczeństwa. Ku zgrozie bogobojnej matki Joanna decyduje się opuścić własny i zamieszkać w domu Ryczącego Abla, lokalnego awanturnika i pijaczyny, aby zaopiekować się jego umierającą córką i swoją dawną przyjaciółką. Joanna decyduje się robić to, na co ma ochotę i żyć pełnią życia, nie tylko w wyimaginowanym , ale także tym rzeczywistym świecie.

⋆⁺₊⋆ ━━━━⊱༒︎ • ༒︎⊰━━━━ ⋆⁺₊⋆

[1] Zdjęcie wykorzystane na okładce:

[Mordolff, Window And Blue Wall stock photo, ID: 485995312, 28 sierpnia 2015, https://www.istockphoto.com/photo/window-and-blue-wall-gm485995312-72690577]

piątek, 3 lipca 2026

Epoka

Siedzę sobie obecnie w moim pokoiku i walczę z temperaturami za pomocą wiatraka. Cieszę się, że właściwie ominął mnie szczyt tejże fali upałów – i to tylko dlatego, że byłam całkowicie po drugiej stronie globu. Dowody na to, że zeszłe półtora tygodnia nie było halucynacjami wywołanymi gorączką, są drobne, ale namacalne: buteleczka z czerwoną ziemią, torba pełna ulotek i kartek do rozdania, kostki pokąsane przez komary z Lovers Lane (co było bardzo nieromantyczne z ich strony).

Ja na tle Silver Bushu... jak nierealnie nadal to brzmi.

Ponieważ (chciałabym powiedzieć jakimś cudem, ale nie będę aż tak bardzo odbierać sobie sprawczości): dzięki paru zrządzeniom losu, wielu ludziom dobrej woli i ogromie pracy z mojej własnej strony miałam możliwość odwiedzić Wyspę Księcia Edwarda. I to jeszcze w roli badaczki, jako Montgomery scholar z prawdziwego zdarzenia!

Nie wyolbrzymiałam z tą ziemią, to był jeden z moich ważniejszych side questów: wykopać jej sobie troszkę.

Ale zanim trafiłam do Charlottetown...

Gdybym w 2016 roku powiedziała trzynastoletniej Paulinie, że ebook, który pobrała znudzona jazdą na stok narciarski, będzie nieoczekiwanym preludium pięknej przygody... Nie mam pojęcia, co by zrobiła z tą informacją. Pewnie by się przestraszyła, to by było bardzo prawdopodobne. Albo już wtedy zaczęłaby kolekcjonować fizyczne wydania, co oszczędziłoby mi później wielu godzin spędzonych na Vinted i OLX.
Ponieważ aż do 2021 jedynymi książkami Lucy Maud Montgomery jakie mam na półce są Anie od Naszej Księgarni, z kultowymi okładkami Krystyny Michałowskiej w okienku. W lipcu pomiędzy drugą a trzecią klasą liceum wpadam w montgomeriański szał – czytam wszystkie książki Maud, część już któryś raz, inne po raz pierwszym. The Blue Castle jest moją pierwszą powieścią przeczytaną w całości po angielsku. Łapię jeszcze większego bakcyla. Odkrywam bloga Agnieszki Maruszewskiej Pokrewne Dusze. Trafiam na Kierunek Avonlea prowadzony przez Bernadetę Milewski. Zakładam swoją ciągle rozrastającą się kolekcję książek autorstwa i o Maud. Wchodzenie na serwisy sprzedażowe to jak wyprawa na polowanie: oczy szeroko otwarte, BLIK gotowy i szukanie najlepszych okazji za jak najmniejsze pieniądze, aby mój wewnętrzny Sknerus McKwacz również się radował.
Październik 2022. Zaczynam studia. Polonistyka na Uniwersytecie Warszawskim. Po prostu bajka. Zaczynam pisać prace zaliczeniowe na zajęcia o Montgomery, w końcu znajduję konstruktywny upust dla wszystkich refleksji kiszących się w mojej głowie. Dwa lata mijają jak z bicza trzasnął, trzeba wybierać temat pisania licencjatu. W rozkroku między księciem Józefem Poniatowskim i jego przedstawieniu w mandze shoujo Aż do nieba a ostatecznym rozprawieniem się z tym, w jaki sposób pierwszy tłumacz potraktował Błękitny Zamek, decyduję się na drugi temat. Chociaż do liryki mang shoujo mam nadzieję jeszcze kiedyś powrócić.
Tworzę tabele rozdziałów, liczę słowa usunięte i dodane, praktycznie siedzę z lupą nad książką a potem równie dokładnie staram się dokopać do jakichkolwiek informacji związanych z tłumaczem i pierwszymi wydawcami. Okropne szczególarstwo, ale lubię dostawać od innych ludzi konkrety, także sama też czuję się w obowiązku konkret przedstawić. Licencjat wychodzi poza górny limit znaków przewidziany przez uniwersytet, ma ponad 60 stron. Gdyby nie prowadzenie ze strony mojej promotorki, doktor Agnieszki Szurek, na pewno nie byłby tak dopracowany i nie opierałby się na metodzie porównawczej Jana Van Coilliego, którą bardzo polubiłam. A gdyby nie moja niezastąpiona recenzentka, doktor Anna Czernow, nigdy nawet bym nie pomyślała o zgłoszeniu się na  konferencję, odbywającą się na tej wyspie.
Także bronię się, zdaję, w euforii otrzymuję tytuł zawodowy licencjatki i gdzieś pomiędzy tym a aplikowaniem na magistra tworzę abstrakt. Co się najgorszego może stać? Mogą go nie przyjąć i tyle, detalami dotyczącymi ewentualnego transportu na PEI nie ma co się teraz martwić, samo zgłoszenie to już coś. Po trzech miesiącach odpisują, że się zakwalifikowałam. Że chcą mnie na wyspie. Tej wyspie. A ja się boję latać!
Inaczej: nigdy nie latałam. Ale lęk wysokości i choroba lokomocyjna wydawałoby się będą wykluczać ten środek transportu. W krótkim momencie zwątpienia sprawdzałam nawet, czy może na PEI dopływa jakiś prom (nie żebym miała jakiekolwiek doświadczenie z tym środkiem transportu również, ale wydawał się jakiś bardziej... przyziemny). Otóż nie, nic nie pływa. No trudno, positivum (które raz wzięłam) i aviomarin (bez którego ostatecznie się obeszło) musiały jakoś załatwić sprawę.
Cała eskapada nie byłaby możliwa bez wsparcia finansowego ze strony UW, w ramach programu promującego mobilność studentów (i pani Marty Jaworek, która dyryguje wszystkimi papierami z nim związanym na polonie!). Stypendium pokryło największe wydatki w postaci kwatery i lotów, czyli 2/3 wszystkich poniesionych przeze mnie kosztów. Jeśli czyta to jakiś student, któremu marzy się zagraniczny wyjazd – wyciągnij ręce po te pieniądze! Erasmus nie jest jedyną okazją do zwiedzania świata podczas studiowania. Jestem żywym przykładem na to, że krótkoterminowe mobilności naukowe też mogą być czymś absolutnie wielkim!
I w ten sposób nagle z października 2025 zrobił się czerwiec 2026. I trzeba było lecieć.

Fragment programu konferencji. Miałam podwójne szczęście, ponieważ dzieliłam sesję z Anią i byłyśmy na niej tylko we dwie, także odpadła wszelka presja związana z czasem prezentacji. I była masa czasu na ciekawe pytania od słuchaczy!

Naukowa część konferencji --

Tytuł mojego wystąpienia brzmiał: Castle of Two Architects: An Analysis of Translation Choices Made in the First Polish Translation of The Blue Castle. Trochę długawy, ale dało radę. Był to wybór najciekawszych przykładów, które omówiłam w licencjacie. Oczywiście z największym zdziwieniem została przyjęta zmiana imienia Valancy na Joanna, chociaż dopisany przez Karola B. żart o zabiciu Kaina przez Abla również wywołał żywe reakcje na widowni. Z uwagi na hybrydowy charakter konferencji wszystkie wystąpienia były nagrywane i archiwizowane, ale nie mam obecnie w sobie tyle zapału, aby się z sobą skonfrontować. Wszyscy mówili, że poszło dobrze, także im wierzę!
Zdjęcie zrobiła Michalina Wesołowska <3

Zdjęcie zrobiła Ewa Rajewska <3

Oprócz tego były jeszcze dwa całe panele poświęcone Błękitnemu Zamkowi. Fizycznie byłam na jednym i nie mogę się doczekać odsłuchania drugiego.

-- i wszystkie inne

Nie żebym miała miała wielkie pole do porównywania, była to moja trzecia konferencja naukowa, ale ta była jakby najbardziej podszyta fandomem. Korytarz po którym się poruszaliśmy przechodząc z sali do sali był wypełniony stołami wystawców sprzedających swoje printy, pocztówki, szeroko pojęty merch. Również książki, nie tylko naukowe, ale także powieści (można było dorwać pierwsze edycje książek Maud!). Część gości także bardziej pasowała do tej kategorii, jak np. super dziewczyny z podcastu Kindred Spirits Book Club czy jedna z keynote speakerek – Megan Follows we własnej osobie.
W lewym górnym rogu można zauważyć polski akcent na jej prezentacji, czyli okładkę Ani z Zielonego Wzgórza od Naszej Księgarni.
Po oficjalnej części konferencji odbył się bus tour po wyspie. Odwiedziliśmy Anne of Green Gables Museum, inaczej nazywane po prostu Silver Bush, dawną farmę rodziny Cambellów, którą Maud regularnie odwiedzała jako dziecko a później młoda kobieta. Stamtąd można było również obejrzeć Jezioro Lśniących Wód!
Na wystawie znajdowało się na przykład takie niecodzienne zdjęcie Maud w kolorze, kiedy miała na sobie chyba kimono albo sukienkę nim inspirowaną?

Polskie edycje Ani były chyba we wszystkich odwiedzanych przez nas miejscach: tutaj jest to pierwsze powojenne wydanie Ani z Zielonego Wzgórza ofiarowane muzeum przez Agnieszkę Maruszewską. Fot. Anna Czernow.
Następnie pojechaliśmy do Lucy Maud Montgomery Birthplace. Jest to malutki domek, w którym (jak sama nazwa wskazuje) urodziła się Montgomery. Na miejscu można było oglądać tworzone przez Maud scrapbooki, chociaż na mnie największe wrażenie zrobiła replika sukni ślubnej.
Jest to naprawdę piękny kawałek historii mody. Nigdy nie myślałam o Montgomery jako o fashionistce (chociaż retrospektywnie widzę, że były znaki), ale teraz to się na pewno zmieniło. I widząc tą suknie na manekinie można było zobaczyć, jaka ona była drobniutka!

A takiej gratki się w ogóle nie spodziewałam: jest to plakat spektaklu The Blue Castle: A Musical Love Story, który dotychczas widziałam w internecie jedynie w bardzo niskiej jakości. Teraz mogłam mu się przyjrzeć nad wyraz dokładnie i obfotografować! 

Zobaczenie The Blue Castle, choćby przez szybę, to zawsze przyjemność <3

Z tamtego miejsca zostaliśmy przewiezienie do Lucy Maud Montgomery's Cavendish House. To w nim Maud mieszkała razem z dziadkami aż do swojego zamążpójścia. Otoczony jest pięknym ogrodem a przez pola można dojść do Montgomery Park i strzelić sobie fotkę z pomnikiem Maud.
Fundamenty domu dziadków Montgomery.

Poprzednie dni na wyspie były pochmurne i pełne deszczu, ale akurat w niedzielę nastąpiła poprawa pogody, dzięki czemu pomnik naprawdę wyglądał tak, jakby Montgomery wyciągała twarz ku słońcu. Fot. Nick Sansone.

Przejeżdżaliśmy obok cmentarza, na którym pochowano Maud.

Ostatnim przystankiem było Green Gables Heritage Place. W jego granicach znajduje się Green Gables Visitor Centre, w którym można obejrzeć wystawę na temat życia Maud oraz zerknąć na galerię międzynarodowych okładek AoGG albo odwiedzić absolutnie ogromny punkt z pamiątkami. A za nim dopiero jest właściwe Green Gables. W którym jeden z pokoi wystylizowany jest na pokoik Ani, z suknią z bufiastymi rękawami i wszystkim. A piec znajdujący się na parterze jest prawie taki sam, jak ten, który Maud otrzymała w prezencie ślubnym. Oprócz tego na terenie znajdują się dwie piękne trasy spacerowe: Lovers Lane oraz Haunted Wood Trail.
Maszyna do pisania na której być może powstała Anne of Green Gables.

Mówiłam, że wszędzie można było znaleźć polskie okładki: tym razem z ilustracją Bogdana Zieleńca.

"Czy to nie cudowne, kiedy nasze wyobrażenia stają się rzeczywistością?"[1] O tak Aniu, jest to coś niewyobrażalnego!

Fragment pokoju Ani. Te bufki!

Rzut na Green Gables.
Miałam również szczęście obejrzeć oba aniowe musicale: preview Anne of Green Gables w Confederation Centre of Arts oraz Anne & Gilbert, pokrywający drugą i trzecią książkę z cyklu, we Florence Simmons Performance Hall. One być może doczekają się osobnych wpisów, ponieważ porównanie AoGG z ROM-y i tej wyspiarskiej uważam za bardzo ciekawe a A&G jest po prostu unikatową perełką, będącą ucieleśnieniem tylu fanfickowych rozwiązań, ile tylko scenariusz był w stanie pomieścić.
AoGG na wyspie grane jest przez ogromny zespół! Ukłony z 25.06.2026.

Chyba jest to scena większa nawet od romowskiej Dużej Sceny, ponadto jest bardzo głęboka. A widownia jest dwupiętrowa.

Anne & Gilbert w porównaniu jest produkcją graną w malutkiej przestrzeni, gdzie siedząc w pierwszym rzędzie mogłam prawie dotykać aktorów.

Co nie wpływa na to, że bawiłam się genialnie! Ukłony z 26.06.2026.

A ta przyroda!!

Nie jestem wielką entuzjastką flory, na koncie mam o wiele za dużo zabitych roślin... Ale krajobrazy na PEI są po prostu piękne. I gdyby nie czerwona ziemia: swojsko wyglądające dla Polaków. Dziki łubin najbardziej odstaje w tej wizji.





A Silver Bush zamieszkuje kot, który jak na moje oko (pół-żartem, pół-serio) został spolonizowany przez turystów, ponieważ o wiele chętniej reagował na kicikici aniżeli pspspsss. Reakcją przewodniczki na to, że wśród przybyłej grupy są Polacy było pełne zrozumienia "Poland, of course!", a więc pewnie często mają tam z nami do czynienia.

Tak jak dla Ani wyprawa do domu panny Barry była epoką, tak i dla mnie te transkontynentalne wojaże wydają się czymś niesamowitym. Poznałam masę genialnym, przemiłych, fascynujących osób. Byłam w stanie w większości sama ogarnąć wszelką logistykę, także chyba już żadna wyprawa po kraju nie będzie napawać mnie niepokojem. Przynajmniej chcę, aby tak było. Bardzo chciałabym mieć szansę tam wrócić, choćby jeszcze raz, i zobaczyć to wszystko, na co tym razem nie było czasu albo przeleciałam wzrokiem w biegu. Podczas bankietu nowo wybrana Visiting Scholar, Melanie J. Fishbane, ogłosiła temat 18. edycji konferencji: L.M. Montgomery and Love.
Może ty, Czytelniku, również spróbujesz się zgłosić :)?

⋆⁺₊⋆ ━━━━⊱༒︎ • ༒︎⊰━━━━ ⋆⁺₊⋆

[1] Lucy Maud Montgomery, Ania z Zielonego Wzgórza, tłum. Maria Borzobohata-Sawicka, wyd. Wilga, Warszawa 2023, s. 24.